8.Światło stawało się coraz rzadsze. Po paru minutach w tunelu czasoprzestrzennym zdrętwiały im nogi. Kiedy było już po wszystkim stali lekko się chwiejąc na skraju skały. Przed nimi rozciągał się piękny widok. Zielone pola i łany żyta. W oddali widać było sylwetki białych domków.- To pewnie jakaś osada. Na pewno nam pomogą. - powiedziała Izabela - jeżeli się pośpieszymy zdążymy przed zachodem słońca. - dziewczyna uśmiechnęła się i zaczęła powoli schodzić z gór
7.Izabela stałą zdezorientowana i patrzyła w zarośla ,w których zniknął chłopak. Kiedy nie wracał przez jakiś czas lekko zaniepokojona przeszła się kawałek po lesie. Bezradnnie krążyła wokół obozowiska. Stwierdzając ,że szukanie Fineasza po ciemku nie ma sensu wczołgała się do szałasu i nakryła kocem. Próbowała zasnąć. Bezskutecznie. W końcu zmęczona padła w ramiona Księcia Snów. Śnił jej się Fineasz. Był roześmiany i uśmiechnięty. Tak jak lubiła najbardziej
6.Właśnie świtało. Z białego domu wyszła dziewczyna o czarnych włosach. Rozejrzała się i zauważywszy opartego o furtkę czerwonowłosego chłopaka zarzuciła na plecy plecak i ruszyła w jego kierunku. Fineasz przywitał ją promiennym uśmiechem. Iza tylko ziewnęła szeroko i wymamrotała coś pod nosem co mogło znaczyć " Mam dzisiaj bardzo zły humor ,więc lepiej będzie jak przestaniesz się szczerzyć." jak równie dobrze mogło oznaczać: " Witaj ,Fineaszu. Mamy bardzo ładny dzień. "- Nie mar
5.Izabela stała już godzinę przed lustrem i zastanawiała się co na siebie włożyć. Nigdy nie była z chłopakiem na ''lodach''. Nie chciała traktować tego spotkania zbyt poważnie. I co z tego ,że Fineasz miał cudne niebieskie oczy? Przecież nawet jej nie lubił. I jeśli ma być szczera to z wzajemnością. W końcu zdecydowała się na czarne rurki ,koszulę w czerwoną kratę i czerwone trampki.*****Fineasz przetrząsał szafę po raz siódmy. Kolejną - już chyba dwudziestą koszulkę ze z
4.Fineasz ruszył w kierunku drzwi. W jego głowie kłębiło się pełno myśli. Czy to aby dzieje się na prawdę? Otworzył drzwi. Na ganku stała szatynka. Jej oczy były wielkie jak spodki. W rękach trzymała opasłe tomisko. Przez głowę chłopaka przebiegła myśl ,że czarny facet miał rację. Przyszła. Ale to ONA miała być Czarną Wojowniczką? Cóż bardzo możliwe. Potrafiła nieźle przyfasolić. Fineasz dotknął instynktownie wielkiego siniaka pod okiem. - Musisz mi pomóc - wysapa
3.Zegar wskazywał już 11. Mimo tego czarnowłosa dziewczyna leżała jeszcze w łóżku. Nie spała. Jej oczy beznamiętnie wlepione były w ścianę. Niemożliwe ,że minęły już cztery lata.Cztery przepełnioną pustką lata. Iza przekręciłą się drugi bok. Spojrzała na ukochaną fotografię. Spoglądał z niej mężczyzna w średnim wieku. Uśmiechał się promiennie do obiektywu. Jego czarne włosy lśniły w słońcu. Oczy Izabeli napełniły się łzami. Nie
Och... Jest prześliczna
Fajna grzywka i taki ładny struj.! Boska jest.!
Dziękuję, że ją narysowałaś
dziękuję ,dziękuję
i nie ma za co ,to była prawdziwa przyjemność. ^^